Ćwierćwiecze bydgoskiej chirurgii plastycznej!

Cen­trum Medyczne Bień­kow­ski – Kli­nika Chi­rur­gii Pla­stycz­nej działa w Byd­gosz­czy od 2004 roku świad­cząc naj­wyż­szej jako­ści usługi. Wcze­śniej jed­nak, bo już w 1992 roku, jego zało­ży­ciel – dok­tor Wie­sław Bień­kow­ski, otwo­rzył pierw­szy w naszym regio­nie pry­watny gabi­net chi­rur­gii pla­stycz­nej.

Dok­tor Wie­sław Bień­kow­ski pocho­dzi ze Skę­pego. Maturę zdał w 1969 roku w liceum w Lip­nie, stu­dio­wał na Woj­sko­wej Aka­de­mii Medycz­nej w Łodzi do 1976 roku. Do Byd­gosz­czy tra­fił w 1977 roku, po odby­ciu pody­plo­mo­wego stażu w nie­ist­nie­ją­cym już Woj­sko­wym Szpi­talu Okrę­go­wym w Toru­niu. W Byd­gosz­czy, pod kie­run­kiem dwóch wybit­nych leka­rzy – dok­tora Janu­sza Mon­tow­skiego i  dzi­siej­szego pro­fe­sora Jerzego Stru­żyny – uzy­skał spe­cja­li­za­cję z chi­rur­gii oraz z chi­rur­gii pla­stycz­nej, pra­cu­jąc naj­pierw w jed­no­stce woj­sko­wej w Bożen­ko­wie, potem w dowódz­twie Pomor­skiego Okręgu Woj­sko­wego, a następ­nie w nowo­pow­sta­łym 10. Woj­sko­wym Szpi­talu Kli­nicz­nym w Poli­kli­niką. Na oddziale opa­rze­niowo-pla­stycz­nym tego szpi­tal prze­pra­co­wał jako star­szy asy­stent nie­mal dekadę.

Odważny krok – własna działalność

W 1992 roku zde­cy­do­wał się na nie­zwy­kle wów­czas odważny krok, bo chi­rur­gia pla­styczna w Pol­sce dopiero roz­wi­jała – otwo­rzył pry­watny gabi­net spe­cja­li­zu­jący się w tej dzie­dzi­nie medy­cyny. Dosko­nale pamięta swo­ich pierw­szych pacjen­tów i pierw­szy zabieg, czyli face lifting twa­rzy. Zabieg, który wtedy mało kto w Pol­sce wyko­ny­wał. – Te dwa­dzie­ścia pięć lat temu nawet nie marzy­li­śmy o tym, jakie zabiegi będziemy z cza­sem prze­pro­wa­dzać, jakie urzą­dze­nia będziemy mieli do dys­po­zy­cji – pod­kre­śla dok­tor Wie­sław Bień­kow­ski. – Wtedy nie było w zasa­dzie nic. Nie­zbędne były dal­sze szko­le­nia, wyjazdy zagra­niczne do miejsc, w któ­rych poja­wiały się jakieś nowo­ści. Takie podej­ście przy­nio­sło efekty – po dzie­się­ciu latach dzia­łal­no­ści liczba zabie­gów, które wyko­ny­wa­łem zna­cząco wzro­sła i konieczne było otwar­cie więk­szej pla­cówki. Wła­śnie weszli­śmy do Unii Euro­pej­skiej, gdy  w 2004 roku otwo­rzy­łem szpi­tal pod nazwą Cen­trum Medyczne Bień­kow­ski – Kli­nika Chi­rur­gii Pla­stycz­nej.

Coraz więcej zabiegów, coraz lepszy sprzęt

Dziś szpi­tal ten spe­cja­li­zuje się w chi­rur­gii pla­stycz­nej i medy­cy­nie rege­ne­ra­cyj­nej, choć zatrud­nia także leka­rzy innych spe­cjal­no­ści – ofe­ruje w związku z tym pełen zakres pro­fe­sjo­nal­nych i kom­plek­so­wych usług dia­gno­stycz­nych oraz tera­peu­tycz­nych nie tylko z chi­rur­gii pla­stycz­nej i medy­cyny rege­ne­ra­cyj­nej, ale także z zakresu medy­cyny este­tycz­nej, der­ma­to­chi­rur­gii, chi­rur­gii ogól­nej, orto­pe­dii oraz gine­ko­lo­gii este­tycz­nej.

– Wyko­nu­jemy mię­dzy innymi zabiegi odmła­dza­nia twa­rzy, mode­lu­jemy syl­wetkę, prze­pro­wa­dzamy ope­ra­cje nosa i piersi, leczymy miej­scową oty­łość i cel­lu­lit oraz zwal­czamy wiot­kość skóry. Korzy­stamy z coraz lep­szego sprzętu, mini­ma­li­zu­ją­cego ewen­tu­alne zagro­że­nia – tłu­ma­czy dok­tor Wie­sław Bień­kow­ski. – Od trzech lat mamy trój­wy­mia­rowy symu­la­tor, dzięki któ­remu możemy jesz­cze lepiej wyko­ny­wać zabiegi pla­styczne piersi, syl­wetki czy nosa, od kilku tygo­dni dys­po­nu­jemy sys­te­mem Cri­sa­lix ze ska­ne­rem 3D, który umoż­li­wia poka­za­nie pacjen­towi na table­cie pla­no­wany efekt zabiegu, obiek­tyw­nie oce­nić wymiary czy usta­lić kry­te­ria, a tym samym uła­twia kon­takt z pacjen­tem. Zobra­zo­wane prze­ka­za­nie mu wszyst­kich infor­ma­cji, bar­dzo uła­twia doko­na­nie wyboru i pod­ję­cie decy­zji.  Naszym naj­now­szym sprzę­tem jest Q‑graft, czyli urzą­dze­nie do pozy­ski­wa­nia mezyn­chy­mal­nych komó­rek macie­rzy­stych z tkanki tłusz­czo­wej, które wyko­rzy­stuje się w lecze­niu ura­zów kolan, bar­ków czy sta­wów sko­ko­wych, dla prze­rwa­nia bądź spo­wol­nie­nia pro­ce­sów cho­ro­bo­wych, ale i w przy­padku zwią­za­nych ze sta­rze­niem się sta­wów i two­rze­niu się zmian zwy­rod­nie­nio­wych na przy­kład sta­wów bio­dro­wych. Moż­liwe jest prze­rwa­nie cier­pie­nia w bólu, powstrzy­ma­nie dege­ne­ra­cji tka­nek i opóź­nie­nia  momentu wyko­na­nia ope­ra­cji. Sys­tem Q‑graft pozwala wyko­nać zabieg jed­no­cza­sowo, to zna­czy pobrać komórki macie­rzy­ste, zagę­ścić ich stę­że­nie dzie­wię­cio­krot­nie bez potrzeby hodo­wa­nia i od razu podać w wyzna­czone miej­sce. W Pol­sce takie zabiegi wyko­nuje się dziś w zale­d­wie kilku miej­scach. Korzy­stają z nich mię­dzy innymi nasi naj­więksi spor­towcy. Warto w tym miej­scu przy­po­mnieć, że aż do 2001 roku prze­szcze­piano tłuszcz wyłącz­nie dla poprawy wyglądu skóry – dzięki bada­niom nad wła­ści­wo­ściami komó­rek macie­rzy­stych pocho­dzą­cych z tkanki tłusz­czo­wej moż­liwe stało się wów­czas to, co obser­wu­jemy dzi­siaj.

Komórki Macierzyste to także przyszłość leczenia przewlekłych ran, owrzodzeń i stopy cukrzycowej.

Z komór­kami macie­rzy­stymi dok­tor Wie­sław Bień­kow­ski wiąże też roz­wój chi­rur­gii odtwór­czej,  chi­rur­gii pla­stycz­nej oraz medy­cyny rege­ne­ra­cyj­nej, a tym samym i swo­jej kli­niki. Zakłada stały roz­wój zabie­gów z ich wyko­rzy­sta­niem. Stała współ­praca z Kate­drą Medy­cyny Rege­ne­ra­cyj­nej Col­le­gium Medi­cum  stwa­rza ku temu warunki.

Cen­trum Medyczne Bień­kow­ski – Kli­nika Chi­rur­gii Pla­stycz­nej przy­go­to­wuje się do tego, pla­nu­jąc nową inwe­sty­cję, ale już dziś jest jedną z naj­lep­szych i naj­no­wo­cze­śniej­szych pry­wat­nych pla­có­wek w kraju. Należy do Ogól­no­pol­skiego Sto­wa­rzy­sze­nia Szpi­tali Pry­wat­nych i ma na swym kon­cie zdo­by­cie czo­ło­wych miejsc w ran­kin­gach tygo­dni­ków „Wprost” i „New­sweek” oraz tytu­łów amba­sa­dora marki Resty­lane i Macro­lane. Leka­rze zatrud­nieni w kli­nice odby­wają szko­le­nia  utrzy­mu­jąc kon­takty z  ośrod­kami chi­rur­gii pla­stycz­nej i rekon­struk­cyj­nej  na całym świe­cie.  Uczest­ni­czą też w Sym­po­zjach w Paryżu, Ber­li­nie, Wied­niu, Yoko­ha­mie, Rzy­mie, Monte Carlo, Dubaju, Sin­ga­pu­rze, Majorce czy Buenos Aires tzn tam gdzie ta dzie­dzina medy­cyny jest na naj­wyż­szym pozio­mie.